Dziękuje pewnej osobie za podsunięcie pomysłu do tematu
Otóż dziś jakkże ciepłego i miłego wieczorku chciałbym podzielić się z wami, spostrzeżeniami które od niedawna psują mi cały dzien.
Dobra, nie owijając w bawełnę ludzie, jak uciekać to wszyscy, jak kraść to miliony, jak pić to do końca…
Uciekając ze szkoły z lekcji to oo jaki to wielka rzecz, ale już omijanie poszczególnych lekcji z sprawdzianami to tchórzostwo.
Tak trudno rodziców (sic! Starych) przekonać, do jednego dnia. Dobra co innego jak mamy stan żagrożenia, ale do jasnej cholery jak ktoś chce ucieknąć przed sprawdzianem to jakos mu sie uda, a jak ma uciekać z całą grupą przed zwykłą lekcją to “o nie ja nie ide”.
Denerwują mnie takie dzieći ; o
Oczywiście ta wszystko pięknie, nie namawiam do ucieczek, no ale jak wszyscy to wszyscy.
Kolejna sprawa! Nieroby! Nie dość że macie bota który mowi wam co na jutro ba! sam czasem nawet piszę i przypomina
to i tak nie zrobi zadania -dobra akceptuje
pożyczy od kolegi= OK
i zniszczy zeszyt menda jebana! – to jest odwdzięczenie się tak?
Chciałbym przypomnieć co niektórym o jednej rzeczy szanujmy innych – szanować i cie bedą.
Dziś nie było niegrzecznych słówek ; o
Ba a na koniec wpis z pewnego bloga (dakann.pl) z którym się zgadzam w 100%
Nigdy nie srałem się Dragon bolem. Ot, chujowo rysowana kreskówka z dziwnymi postaciami, pojebaną fabuła i walkami które zalewają ekran kolorami tęczy. Kolejny japoński szajs. Jednak ilość dzieciaków jakie to oglądała, kazała mi darzyć ten tytuł pewnym szacunkiem. Coś tak masowego nie może być aż tak chujowe. Po dziś dzień słyszę jak ludzie z łezką w oku wspominają przygody Goku.
[...]Przez pierwsze dziesięć minut filmu, myślałem iż będę musiał zrobić sobie tracheotomię jelita, bowiem gówno o mało co nie pociekło mi po nogawkach. Ten film nie ma absolutnie żadnego klimatu, ciężko też doszukiwać się sensu. Tragiczne aktorstwo, przemieszanie znienawidzonym przeze mnie mixem japońskiej kultury w ujęciu amerykańskiej młodzieży. Coś jak Karate Kid, albo inny pseudo azjatycki szajs kręcony w studiu w Hollywood.
[...]
I Najważniejszy:
W sumie cieszę się że nie oglądałem nigdy Dragon Chujni. Być może oszczędziłem sobie tylko dodatkowego bólu.